Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ablucja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ablucja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 stycznia 2013

Champ de bleuet..

Wsunąwszy stopę do ciepłej wody zauważyłam kontrast czerwonego lakieru z białym licem wanny. Aksamitny dotyk piany otulał moje łydki, uda by objąć mnie całą. Piana- parawan mojej nagości.
Kąpiel nie jest dla mnie codziennym obmywaniem-usuwającym brudy dnia- a rytuałem mojej refleksji i galopujących myśli. Ablucja trwa niewiele ponad 60 min. Ani mało, ani dużo. Idealnie by "namoczyć' myśli i wraz ze spadającą temperaturą wody- spadła temperatura podejmowanej koncepcji. Tematem byłeś Ty. Tak Ty, w chabrowych oparach musującej kuli zakupionej gdzieś przypadkiem. Pojawiające się bąbelki delikatnie masowały i pieściły moją skórę... Płatki chabrów z olejkiem pozostawały na niej, ograniczając jej wolność i suwerenność, drażniąc ją. Ty natomiast uwalniasz moje myśli...Elektryzujesz je...Z każdym kolejnym oddechem- widząc wyłaniające się moje krągłości -oswajałam się z Twoją obecnością w moim życiu i w mojej świadomości. Ta druga płaszczyzna jest bardziej oporna na nowych bywalców. Nieufna i podejrzliwie zerkająca w Twoim kierunku. Teraz już przyjaźnie Cię wita-tak jak ja. Odczuwalne prawda? Opuszczając mój azyl czułam ukojenie i poczucie jedności z Tobą -mój duchowy powierniku. Osuszając ciało uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze. Zaskoczenie zniknęło.