Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lutego 2013

Antidotum na chandrę.


Jeśli jeszcze nie zdarzyło Ci się czytać niczego co wyszło spod pióra tego autora, to przy najbliższej okazji koniecznie to nadrób. Jak mówi sam tytuł wpisu E.E. Schmitt - jego plastyczny i niezwykle żywy styl potrafi być odtrutką na wszystko co nijakie. Nie myśl sobie, że to będą cukrowe opowieści o księżniczkach, wręcz przeciwnie. W "Trucicielce" znajdziesz całe spectrum mroku i cieni ludzkiej duszy opisane w wyrafinowany sposób. Kiedy zbiór czterech opowiadań ( plus mały pamiętnik autora) trafił w moje dłonie, krew znów zaczęła krążyć po moim ciele, uśpiona wcześniej przygodą z Pamukiem.

Pierwsza jest tytułowa "Trucicielka", czyli historia staruszki podejrzanej o zabicie swoich trzech mężów i kochanka, za co nie została nigdy skazana. Marie Maurestier jest atrakcją turystyczną małego, francuskiego miasteczka i wiedzie spokojny żywot, aż do momentu przybycia nowego księga. Młody, przystojny, pełen zrozumienia dla swoich parafian staje się obsesją bohaterki. Czym ona zwróci na siebie uwagę ciepłego duchownego? Czy nadejdzie odkupienie win? Tego Ci nie zdradzę.

środa, 12 grudnia 2012

Zimno (cz.III)

Przygotowanie danych na zarząd nie było zajęciem wymagającym. Jak tylko myśli uwalniały się od liczb i tabelek rozbiegały się w różnych kierunkach.
 Miała 32 lata i spełnienie (również fizyczne) powinno być codziennością. Powinno. Łatwiej byłoby jej znaleźć partnera na stałe gdyby nie to, czego doświadczyła z Nim. Patrick zawiesił wysoko poprzeczkę. Zniknął z jej życia, ale pozostawił ciągle gorące i żywe wspomnienia. Przez pierwsze dwa lata nawet nie chciała spojrzeć na innych mężczyzn. Każdy osobnik płci odmiennej- jak zwykła mawiać- wydawał się tanią kopią mężczyzny. Niewiele zmieniło się gdy zdecydowała się poznać kogoś nowego. Przez te kilka lat przez jej życie przewinęło się kilku mężczyzn, ale żaden nie zagościł na dłużej. Każdy z nich chciał. Nie chciała Marta. Znając smak pełnej satysfakcji, zadowolenia i pasji  nie chciała zadowolić się substytutami. Zamiast emocji była pospolitość. Zamiast mężczyzn byli chłopcy. Z zamyślenia wyrwał ją telefon, który odebrała nie zerkając kto dzwoni.
- Tak, słucham?- zawsze wydawało jej to głupim zwrotem i kolejny raz pomyślała, że musi to zmienić.
- Hej. Spotykamy się dziś u Karoliny. Nareszcie wyszła ze szpitala i podobno czuje się lepiej. Mała Oliwka też. Rozumiem, że idziesz? Mogę Cię zgarnąć po pracy i pojedziemy kupić coś małej.....- dalszego potoku słów Agaty, wypowiedzianych na jednym wdechu nie słyszała.
- Nie. Nie idę. Muszę zostać w pracy. A tak w ogóle to cześć. Przepraszam. Muszę kończyć- nerwowo się rozłączyła.
Rzadko bywała nieuprzejma. Na szczęście telefon nie zadzwonił ponownie. I tak by nie odebrała. Na pytania w stylu "co się stało?" "o co chodzi?" nie miała ochoty. Dziś funkcjonowała tylko po to, by poczuć rozkosz. 
- Minęła 15:00- powiedział aksamitny, męski głos w radio.
Kolejny głęboki oddech dotlenił jej ciało i umysł. Odnalazł również miejsca, które od dłuższego czasu były zapomniane...Nie chciała przyznać sama przed sobą jak jest rozbudzona. Tak jest łatwiej dotrwać. Ile by dała, by poczuć jego dłonie raz jeszcze. Oddałaby wszystko. Tylko On ją cieszył na prawdę. Sama świadomość tego, że żaden facet nie wprawi jej ciała i duszy w takie drgania była nie do zniesienie. Wegetacja bez turbulencji. Raz do roku wibracje. Tak to mogła określić.