Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 marca 2013

Nieoczekiwane zmiany.

Zdajesz sobie sprawę jaką rzadkością jest wypożyczenie w bibliotece książki jako pierwszy czytelnik? Tak właśnie się stało w przypadku książki Georgii Bockoven o dość tajemniczym tytule "Rok, który wszystko zmienił".
Istniała szansa, że po kilku pierwszych, enigmatycznych rozdziałach zostanie odłożona na półkę z napisem "rozczarowania", ale... no właśnie opłaciła się czytelnicza determinacja i kolejne strony "łykałam" z przyjemnością. Całe pięćset stron zajęło mi zaledwie kilka godzin i z przyjemnością skończyłam ostatni rozdział przy porannej kawie.
Cztery kobiety, które z pozoru  nie łączy nic spotykają się w kancelarii adwokackiej w Sacramento. Jest Rachel- filar korporacyjny, której życie obróciło się w proch, po newsie pseudo-przyjaciółki dotyczącego jej męża. Jest Elizabeth- kura domowa, w jej rodzinnych relacjach nie dojrzysz szczypty asertywności. Ginger- kobieta o nieprzęciętnej urodzie od kilku lat pełniąca rolę tej "trzeciej". Pyskata Christina- filmowiec, która sponsoruje nie tylko niezależny film, ale też swojego chłopaka-pasożyta. Już w holu okazuje się, że łączy je więcej niż mogły przypuszczać. Są siostrami.

czwartek, 28 lutego 2013

Antidotum na chandrę.


Jeśli jeszcze nie zdarzyło Ci się czytać niczego co wyszło spod pióra tego autora, to przy najbliższej okazji koniecznie to nadrób. Jak mówi sam tytuł wpisu E.E. Schmitt - jego plastyczny i niezwykle żywy styl potrafi być odtrutką na wszystko co nijakie. Nie myśl sobie, że to będą cukrowe opowieści o księżniczkach, wręcz przeciwnie. W "Trucicielce" znajdziesz całe spectrum mroku i cieni ludzkiej duszy opisane w wyrafinowany sposób. Kiedy zbiór czterech opowiadań ( plus mały pamiętnik autora) trafił w moje dłonie, krew znów zaczęła krążyć po moim ciele, uśpiona wcześniej przygodą z Pamukiem.

Pierwsza jest tytułowa "Trucicielka", czyli historia staruszki podejrzanej o zabicie swoich trzech mężów i kochanka, za co nie została nigdy skazana. Marie Maurestier jest atrakcją turystyczną małego, francuskiego miasteczka i wiedzie spokojny żywot, aż do momentu przybycia nowego księga. Młody, przystojny, pełen zrozumienia dla swoich parafian staje się obsesją bohaterki. Czym ona zwróci na siebie uwagę ciepłego duchownego? Czy nadejdzie odkupienie win? Tego Ci nie zdradzę.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Miniaturzysta pedofil?


Po szybkich i ciekawych opowiadaniach Pilipiuka z dziwnością w tle, nadszedł czas na opasły tom
 " Nazywam się czerwień" noblisty Orhana Pamuka. Jeśli jesteś wielbicielem historii rodem z "Tysiąca i jednej nocy" to książka dla Ciebie. Turecki pisarz oddał pewnego rodzaju hołd sztuce opisując historię tworzenia niezwykłej księgi będącej połączeniem techniki wschodu i zachodu, co oburzyło pewne środowiska i doprowadziło do krwawych wydarzeń. Co dla jednych było odkrywcze dla innych było bluźniercze i nie do zaakceptowania. Pełna egzotyki powieść o zabarwieniu kryminalnym przenosi nas do Stambułu w czasy osmańskich miniaturzystów. Jak zwykle mam w zwyczaju  recenzji nie czytałam, więc byłam zaskoczona niekonwencjonalną fabułą i narracją przekazywaną sobie pomiędzy postaciami. Historia zbrodni pokazana z perspektywy mordercy, ofiary, żydowskiej handlarki czy rozdartej emocjonalnie Sekure przyznam była absorbująca. Czytelnik staje się detektywem otrzymując od autora pojedyńcze wskazówki potrzebne do rozwikłania zagadki. Co było dość trudne do samego końca. W każdym słowie szukałam odpowiedzi na pojawiające się w mojej głowie pytania. Wędrowałam myślami wokół trójki podejrzanych Motyla, Oliwki i Bociana.

wtorek, 29 stycznia 2013

"Czasem przybywam zbyt wcześnie...Śpieszę się, a ludzie czepiają się życia dłużej niż przewidywałem."

O 1:27 skończyła się "Złodziejka książek" a dla mnie skończył się sen, który widocznie dzisiejszej nocy  pojawić się nie miał.Wspominałam Ci już o tym, jak chłonę emocje z książek, prawda? Przy dzisiejszych zasnąć się nie da. Teraz zapadam się w myśli powiązane z Liesel, Rudym, Hansem, Maksem czy Rosą.  Historia dziewczynki, która traciła wszystkich. Ojca-komunistę, kilkuletniego brata, bezsilną matkę...później Rosę, ukochanego papę ze srebrnymi oczami i ...przyjaciela o cytrynowych włosach. Chceszwiedzieć dlaczego? Kto stał za tymi wszystkimi stratami, bólem i strachem wypełniającym trzewia kilkunastoletniej dziewczynki? Jeden człowiek, a za nim cała "Rzesza" bezlitosnych i zaślepionych oprawców zahipnotyzowanym wybitnym PR-em.

czwartek, 24 stycznia 2013

Empatyczna czytelniczka.


Noc mija pod znakiem bezsenności. Tak to już jest kiedy koniecznością jest spacer w przytłumionym blasku księżyca wygodnie umoszczonego w piance z chmur. Tak mój księżyc dziś wyglądał.
Zaległości w "Białych kołnierzykach" nadrobione i tym sposobem oddałam się w ręce książek. Brzmi osobliwie? Tak mój Czytelniku wygląda sytuacja ze mną. Nie ja biorę książkę w rękę, to ona swoimi dłońmi mnie obejmuje i dotyka. Gestami akcentując opowieść. Zastanawiam się, czy masz podobnie?
Emocje przekazane przez autora czuję na wskroś. I tak z książkami o lekko erotycznym zabarwieniu towarzyszyło mi pobudzenie. Przy książce, która teraz mnie uprowadziła ("Złodziejka książek"Markusa Zusaka) mroczność i nieuchronność otacza moje "ja". Wizja śmierci niosącej w ramionach jeszcze ciepłą duszę chłopca, stawia włosy na moim karku na baczność, budząc egzystencjalne lęki i wątpliwości. Ogrom emocji poznawanych z każdym  zdaniem, rozdziałem jest pewny, kiedy to śmierć staje się narratorem. Opowiadając o tym, że też chciałby ( tak, męska forma) mieć wakacje, ale kto go zastąpi? Stara się wykonywać swoje zadanie, nie oddychając zbyt głośno, aby ci, którzy zostają nie zauważyli jego obecności. Paradoks. Czują go bardziej niż to możliwe do określenia. Czasem zatrzymuje się w drodze, ostatni raz zerkając na twarz tego, do kogo przybył. Raz ostatnim obrazem  jest patrzący w podłogę pociągu chłopiec, a raz pilot z uśmiechem na ustach i misiem wsuniętym przez dzieci do rozbitego kokpitu. Dlaczego piszę Wam o tej książce, mimo przeczytanych dopiero 100 stron? Jestem pewna, że fabuła kryje jeszcze wiele tajemnic. Czy autor mnie zaskoczy tak jak Liesel zaskakiwała śmierć? Dowiem się wkrótce.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

En français



Są książki, które pomagają nam się rozwijać. Są książki, które kreują wyobraźnię. Są książki refleksyjne, które pomagają nam odkrywać wewnętrzne „ja”. Są też „świadome” książki, które budują naszą wiedzę ogólną. Są też mało wymagające, które mają niewiele przekazu natomiast mają pozwolić nam na chwilę oderwać się od rzeczywistości i zabić nudę (złożoność mojego życia w ostatnich miesiącach motywuje mnie do sięgania do pozycji w tej kategorii). Taką pozycją była moja ostatnia lektura- „Pewnego razu w Paryżu” Molly Hopkins. Miałam być tylko pośrednikiem w oddaniu tego tytułu, a jednak skusiłam się i przeczytałam. Co dało mi przeczytanie perypetii Evie Dexter?
Kilka uśmiechów, ciepłych myśli i chwil bujania w obłokach. Ktoś może mówić, że stratą czasu jest czytanie wyświechtanych książek. Skoro tak twierdzi, wcale nie musi ich czytać. Nie ma żadnego przymusu, ale ja nie mam obowiązku posiadania takowego  zdania. Mnie czasem „miłosne historie” przypominają o subtelnościach i magii życia. O tym jak ważni są przyjaciele, czasem zwariowani bardziej niż nam się wydaje wnoszą w nasze istnienie świeżość i fantazję.