sobota, 9 lutego 2013

Fucking voices!

Zdarza Ci się słyszeć wewnętrzne głosy? W jakich sytuacjach? Ich liczba wzrasta w momentach zagrożenia , niepewności czy w stanach melancholii? Słuchasz ich czy ignorujesz?
Mówić chcę o głosach słyszanych przez każdego z nas. Co z tym robimy jest sprawą indywidualną. Zupełnie niesłusznie przyznanie się do ich obecności i rozmowa o nich jest tabu ze względu na postrzeganie jako objaw zaburzeń zdrowia psychicznego np. schizofrenii. Jednak jest w tym wiele złego PR`u jak to często bywa. Według wszelkiej informacji głosów wewnętrznych ignorować nie trzeba a nawet nie można. Są wyrazem naszej intuicji, obaw czy "sumienie". Ile korzyści może przynieść dialog z nimi zależy od nas samych.

piątek, 8 lutego 2013

Co chcesz usłyszeć?

Dzień teoretycznie na minusie w kwestii biorytmu intelektualnego, ale tylko teoretycznie co potwierdza, ze takie sprawdzanie biorytmu jest zupełnie nietrafione. Nigdy więcej! Przypilnuj mnie proszę!
 Dzień pełen filozoficznych i egzystencjalnych pytań, myśli i...okoliczności. Sprowokowana pytaniem, które widzisz w tytule postanowiłam właśnie o tym napisać do Ciebie. Nie uważasz, że zbyt często zastanawiamy się nad tym co chcemy usłyszeć a nie na tym co chce powiedzieć i przekazać rozmówca? Jestem przekonana, że właśnie z tego wynika część nieporozumień a nawet konfliktów. Zastanawiałeś się nad tym? Nasze oczekiwania i wiara w to, że druga strona wie co myślimy i czujemy są z ł u d z e n i e m! Ciężko się z tym pogodzić? Chyba łatwiej niż z rozczarowaniem po fakcie. Dbam o precyzję słowa, aby jak najmniej niedomówień i nadinterpretacji mogło się zdarzyć a i tak nie daje to pewności na formę odbioru. Ja chcę usłyszeć to co chcesz mi powiedzieć. A jaki Ty masz sposób? 

poniedziałek, 4 lutego 2013

Czy to już wiosna?

Mamy poniedziałek (wiesz, że to mój ulubiony dzień) 4 lutego i ja od kilku dni zaczynam czuć w powietrzu pierwsze sygnały wiosny. Mimo, iż weekend spędzony w większości w domu  pod znakiem kichania udało mi się wyłapać to lżejsze powietrze, które kojarzy mi się z nadchodzącymi zmianami. Czy nie zapeszę mówiąc, że wiosna już niedaleko? Nie sądzę. Sam moment odczuwania zmian kiedy w powietrzu czuć już nie tylko obietnicę mroźnej nocy a ziemię, która zaczyna oddychać uwalniana lodowego odrętwienia jest fenomenalny. Może też tak masz? To właśnie wtedy zaczyna mnie cieszyć i wiem, że niedługo (kilka miesięcy szybko minie) zobaczę intensywnie żółte pola rzepaku, które co prawda męczą oczy, ale radują duszę.Wycieczki rowerowe to wręcz konieczność, by móc na bieżąco obserwować budzący się świat. głębszy i bardziej świadomy.  Co roku jest tak, że z tym światem budzę się i ja. Zima hibernuje moje emocje i energię. Często powtarzam, że jak niedźwiadek powinnam zapadać w sen zimowy, bo mobilizacja spada niemiłosiernie. Misiowe usposobienie każe mi wtedy szukać ciepła pod kocykiem z ciepłą herbata i książką, co często kończy się mruczącym drzemaniem. Zamiennie z książką stosuję film lub program i  na ten moment mogę Ci tylko polecić serię dokumentalną "II wojna światowa w kolorze". Cała reszta obejrzanych przeze mnie ostatnio produkcji trafiła do szuflady "never ever". Rozumiesz zatem fakt, że szybciej wyłapuję- dla innych pewnie jeszcze nieodczuwalną -wiosnę. A wraz z nią każdego dnia budzi się we mnie nowa energia, której zwłaszcza teraz mi potrzeba. Wybacz więc moją nadgorliwość w kwestii doszukiwania się symptomów zmiany pór roku. W tym roku wyglądam jej szczególnie niecierpliwie.

Czym zaczytywałam się w weekend? Przeczytaj mój artykuł Worldwork - Nowoczesna terapia grupowa.

W zakładce czego słucham znajdziesz nową, muzyczną propozycję. A teraz już życzę Ci tygodnia pełnego samych pozytywności.

PS. Towarzyszący wpisowi obrazek to wspomnienie z kwietnia 2012 r "Wiosenny Pan Łabądź"